wtorek, 13 grudnia 2011

to co Nowe

Witajcie

to sprawdzanie i zaglądanie w siebie, o którym wspominałem ostatnio, wcale nie było takie bardzo romantyczne ani łatwe... chyba zawsze tak jest, ale tym razem stało się coś dużo więcej... mocniej... poważniej
W tej mojej podróży i walce o życie myślałem, że ciągle jest Bóg - w sensie osobowo i moje "układy" z Nim są OK... Myliłem się. Zupełnie nie było OK. To dlatego myśląc, że kończę "wojnę" spojrzałem w serce i okazało się, że jest coś bardzo ale to bardzo ważnego z czym jeszcze nie stoczyłem wojny... czego nie oddałem i tak naprawdę okłamywałem samego siebie, że jest dobrze. To moja przeszłość i konsekwencje wyborów, które ważyły na tym co jest teraz. To uwikłanie w magie, gusła, relacje, własny bajzel itd. Okazało się, że mam do stoczenia jeszcze najważniejszą wojnę - tą duchową o wolność... No właśnie O to by być wolnym... By w wolności podejmować decyzje przed Nim - stając twarzą w twarz, a nie "przed Nim" - nim cokolwiek zdąży powiedzieć pokazać...
Pisząc krótko i zwięźle: Nawróciłem się Tak na poważnie Bez odwrotu i bez półprawd i półśrodków
Trudno jest dorosłemu trzydziestoparoletniemu facetowi stanąć w prawdzie przed sobą i wypunktować gdzie się spieprzyło i znaleźć przyczyny owego stanu rzeczy - przechodziłem przez to podczas terapii kiedy składałem siebie do kupy i musiałem skonfrontować się z własnym ego... ale prawdziwym wyzwaniem okazało się stanięcie w prawdzie przed Bogiem. Ukorzenie się przed Nim. Przeanalizowanie całego życia i przyjęcie trudnej prawdy, że jestem niewolnikiem i że tylko On może mnie z tego pozbierać. Rezultatem tego była spowiedź generalna z całego życia, która trwała kilka godzin... najtrudniejsze godziny mojego życia, ale najpiękniejsze zarazem... żal... łzy... radość i śmiech... Wszystko razem, by stać się wolnym. I chociaż ta droga ku wolność jeszcze trwa, to idę nią z odwagą godną wojownika, nie tracąc z oczu celu tej wędrówki. Idę ze świadomością, że jest obok Ktoś, kto wskazuje drogę, żeby się znów nie zamotać i nie wpaść w bagno. To wiąże się też z zaufaniem i wyzbyciem się lęku... Postawieniem wszystkiego na Niego...
Tak więc stawiam ten kolejny krok z nadzieją... z odwagą

Nadchodzi Nowe

wtorek, 18 października 2011

po bardzo długiej przerwie....

witajcie
wiele czasu minęło od kiedy ostatnio tu byłem by podzielić się z Wami tym co ze mną i we mnie się dzieje i... nie żałuję, że mnie nie było, bo potrzebowałem tego czasu...
wiele osób, spraw, rzeczy zmieniło się... niektóre odeszły inne wróciły a jeszcze masa z nich jest zupełnie nowa
i pewnie ten blog stanie się inny choć nadal będzie miejscem, w którym można przyjść... siąść przy ognisku i poopowiadać o swoich walkach... posłuchać o zwycięstwach i porażkach... o tym co sprawia, że nasze życie jest piękne i pełne barw i smaków... dźwięków i ciszy w której można odkryć samego siebie i to co naprawdę ważne
A teraz muzycznie - coś co mnie porusza i sprawia, że nadal walczę o życie:



Siła serca a tym samym siła wszystkiego co w nim jest - o to klucz do tego by bardziej stawać się niż mieć
Trochę sentymentalnie w ten już jesienny wieczór i dobrze mi z tym Taka chwila by się zatrzymać... uciec gdzieś sercem w góry i posiedzieć na skalnej półce... dać się otulić halnemu... poczuć każdą komórkę ciała... zajrzeć w siebie i sprawdzić gdzie się jest w tej podróży dorosłego mężczyzny... wojownika... romantyka...

witajcie ponownie w moim lesie... w mojej krainie...
Witajcie ponownie w Senirian



niedziela, 1 maja 2011

tak zwyczajnie

Jasiu tak z głębi serca i wszystkiego kim jestem dziękuję Ci, że byłeś.... ale i że nadal Jesteś

i ogromnie dziękuję Ci za to:
Bądźcie mocni... Miejcie nadzieje...

Wiem, że Jesteś przy nas i modlisz się za nas Dziękuję za Twoją naukę Życia i Miłości

Tak zwyczajnie z głębi serca 

niedziela, 24 kwietnia 2011

Życie w obfitości....

Kochani radosnego pełnego wiosny i życia czasu... Niech wszystko budzi się w Was do tego co nowe i nieoczekiwane




niech zabrzmi w Waszym życiu głośne Alleluja :) 

niedziela, 3 kwietnia 2011

tajemniczy świat...

witajcie
Dziś króciutko... trochę w nawiązaniu do wczorajszego posta Są takie dzwięki, które na długo zapadają w pamięć... serce a wręcz zostają tam na zawsze
Dziś pokonał mnie... wzruszył... sprawił, że przez chwilę dusza poleciała gdzieś daleko w góry by zaczerpnąć mądrości Wszechświata....
Nie ma co pisać... trzeba posłuchać... sercem... duszą.... całą osobą....

Zatem miłego słuchania


sobota, 2 kwietnia 2011

to co niewidzialne...

Na początek bez pompatyzmu i nadymania się:
Brakuje Cię Jasiu Pawełku... Dzięki, że jesteś naszym przyjacielem... i cieszę się, że śmiejesz się tam w cudnej Krainie :)



Witajcie po kilku dniach przerwy :) Wiosna już całkiem całkiem się rozgościła, co naprawdę ogromnie mnie cieszy i wszystko wskazuje, że życie powoli zaczyna płynąć... może jeszcze nie wartkim strumieniem, ale przecież każda wielka rzeka zaczyna od małego strumyczka :)
Wiosna też odkrywa tajemnice Matki Ziemi... bo przecież na długo nim zobaczy się przebiśniegi... nowe listki na drzewach... radośnie zielone źdźbła trawy Ona już pracuje niewidzialnie... i właśnie o tym dziś post... o tym co niewidzialne...


W sumie mógłbym zakończyć tego posta na tym zdjęciu, a bardziej na tym co jest napisane pod nim.
Jest tyle niewidzialnych rzeczy, które nadaje życiu kolor, które warto pielęgnować w sobie... i dodałbym jeszcze głos kochanej osoby. Czasem szeptany... czasem zaspany o poranku... słyszany w słuchawce...

dobrej nocy moi drodzy

wtorek, 22 marca 2011

nareszcie :)

dłuuuugo musieliśmy czekać, ale o to jest: oczekiwana jak świt po ciężkiej nocy... jak zapach i ciepło ciała ukochanej osoby po długiej rozłące... jak pocałunek - pierwszy, czekany, magiczny... Wiosna się rozgościła już nie tylko w sercu, ale też za oknami Wita każdego dnia ciepłym powiewem wiatru pachnącego tym co Nowe i niosące życie... promieniami słońca... radosnymi trelami ptaków... i nawet dzień zdaje się wydłużyć, by dać szansę słońcu obudzić wszystko do życia... Oto po zimie płynie na nowo Strumień Życia w ziemi... kwiatach... drzewach... ptaszkach i zwierzaczkach... i we mnie zaczyna przynosić zew wolności i życia.
Czasem mam taki sen...
Idę razem z Nią ciemną ścieżką przez las Trochę jest niefajnie, bo są połamane drzewa... krzaki z kolcami... tak jakby przeszedł tędy pożar zabijając wszystko i tylko gdzieś słychać pomruki jakiegoś dziwnego zwierza... tajemniczego i niebezpiecznego. Kryjącego coś mrocznego... przygnębiającego jak widok spalonego lasu, w którym nie ma już życia... Ziemia zdaje się jeszcze jęczeć w bólu po straconych dzieciach... szansach...nadziejach...
Pomimo tak strasznego widoku pojawiają się na końcu ścieżki przebłyski  życia... Jakby jeszcze przez dym zaczynają się przebijać promienie słońca... zaczynamy iść prędzej... i z powodu nadziei na te promienie słońca, ale i dlatego, że ta "mroczna istota" zdaje się być co raz bliżej drwiąc z naszego lęku... jakby chciała pokazać: po co się spieszycie? tam nic nie ma To tylko głupia nadzieja...
Jakby zaciskała się pętla na naszych szyjach... odbierając oddech... nadzieję... a zaciskając się mocniej sprawia, że zaczynają łzawić oczy przez co trochę słabiej widać to co przed nami... ale wiemy, że musimy iść cały czas na przód. Czujemy się ścigani... Słyszymy drwiący śmiech, że na nic nasze starania, ale ciągle idziemy w stronę promieni...
I nagle dobiegamy na skraj lasu. Nasz prześladowca stając w Świetle ginie...
Promienie słońca zrywają z nas pęta... biegniemy radośnie boso po nieziemsko zielonej trawie mokrej od rosy... polana pełna jest kwiatów... ptaków...  wszystko jest dla nas w obfitości... Specjalnie dla nas... pełne życia i piękna... i dom drewniany z gankiem i czekającą tam na nas pyszną lemoniadą i wreszcie wszystko stało się Nowe


i życie zaczęło się w rozkwicie i zachwycie :)

ehhh i aż się nie chce człowiekowi otwierać oczków, żeby wstać...

i chyba na koniec tego wiosennego dnia tego chcę Wam życzyć... Wiosny w życiu... Miłości, która przemienia... Wiary takiej jaką mają kwiatki, które wychodzą do słonka żeby zachwycać świat... Nadziei na wszystko co Nowe w życiu i nic co stare nie musi trwać
i wyjdźcie sobie na polankę i zaczerpnijcie po brzegi w siebie wiosenne powietrze pełne Strumienia Życia :)
I czasem warto pozwolić sobie na odrobinę szaleństwa... pozwolić by nowe źdźbła trawy radośnie smyrały bose stopy... zatrzymać się by powąchać kwiaty... przytulić się do drzewa... poleżeć na polanie i posłuchać bicia serca Matki Ziemi :)

i na koniec wiosenne granie:)
(niestety tylko taką wersję znalazłem)