wtorek, 22 marca 2011

nareszcie :)

dłuuuugo musieliśmy czekać, ale o to jest: oczekiwana jak świt po ciężkiej nocy... jak zapach i ciepło ciała ukochanej osoby po długiej rozłące... jak pocałunek - pierwszy, czekany, magiczny... Wiosna się rozgościła już nie tylko w sercu, ale też za oknami Wita każdego dnia ciepłym powiewem wiatru pachnącego tym co Nowe i niosące życie... promieniami słońca... radosnymi trelami ptaków... i nawet dzień zdaje się wydłużyć, by dać szansę słońcu obudzić wszystko do życia... Oto po zimie płynie na nowo Strumień Życia w ziemi... kwiatach... drzewach... ptaszkach i zwierzaczkach... i we mnie zaczyna przynosić zew wolności i życia.
Czasem mam taki sen...
Idę razem z Nią ciemną ścieżką przez las Trochę jest niefajnie, bo są połamane drzewa... krzaki z kolcami... tak jakby przeszedł tędy pożar zabijając wszystko i tylko gdzieś słychać pomruki jakiegoś dziwnego zwierza... tajemniczego i niebezpiecznego. Kryjącego coś mrocznego... przygnębiającego jak widok spalonego lasu, w którym nie ma już życia... Ziemia zdaje się jeszcze jęczeć w bólu po straconych dzieciach... szansach...nadziejach...
Pomimo tak strasznego widoku pojawiają się na końcu ścieżki przebłyski  życia... Jakby jeszcze przez dym zaczynają się przebijać promienie słońca... zaczynamy iść prędzej... i z powodu nadziei na te promienie słońca, ale i dlatego, że ta "mroczna istota" zdaje się być co raz bliżej drwiąc z naszego lęku... jakby chciała pokazać: po co się spieszycie? tam nic nie ma To tylko głupia nadzieja...
Jakby zaciskała się pętla na naszych szyjach... odbierając oddech... nadzieję... a zaciskając się mocniej sprawia, że zaczynają łzawić oczy przez co trochę słabiej widać to co przed nami... ale wiemy, że musimy iść cały czas na przód. Czujemy się ścigani... Słyszymy drwiący śmiech, że na nic nasze starania, ale ciągle idziemy w stronę promieni...
I nagle dobiegamy na skraj lasu. Nasz prześladowca stając w Świetle ginie...
Promienie słońca zrywają z nas pęta... biegniemy radośnie boso po nieziemsko zielonej trawie mokrej od rosy... polana pełna jest kwiatów... ptaków...  wszystko jest dla nas w obfitości... Specjalnie dla nas... pełne życia i piękna... i dom drewniany z gankiem i czekającą tam na nas pyszną lemoniadą i wreszcie wszystko stało się Nowe


i życie zaczęło się w rozkwicie i zachwycie :)

ehhh i aż się nie chce człowiekowi otwierać oczków, żeby wstać...

i chyba na koniec tego wiosennego dnia tego chcę Wam życzyć... Wiosny w życiu... Miłości, która przemienia... Wiary takiej jaką mają kwiatki, które wychodzą do słonka żeby zachwycać świat... Nadziei na wszystko co Nowe w życiu i nic co stare nie musi trwać
i wyjdźcie sobie na polankę i zaczerpnijcie po brzegi w siebie wiosenne powietrze pełne Strumienia Życia :)
I czasem warto pozwolić sobie na odrobinę szaleństwa... pozwolić by nowe źdźbła trawy radośnie smyrały bose stopy... zatrzymać się by powąchać kwiaty... przytulić się do drzewa... poleżeć na polanie i posłuchać bicia serca Matki Ziemi :)

i na koniec wiosenne granie:)
(niestety tylko taką wersję znalazłem)


czwartek, 17 marca 2011

obrazy... utwory... i to co ważne

Czasem pojawia się takie coś... Obraz... film... piosenka... wspomnienie... które przywołuje to, co najgłębiej w Nas i powoduje, że trzeba stanąć w "konfrontacji" z tym co ważne... a co może przykryła jakaś warstwa kurzu...

Pierwszy jest Matt... Koleś, który tańczy po świecie by pokazać, że szczęśliwy świat jest możliwy i że należy go przytulić. Niesamowitą ma wymowę piosenka a raczej pieśń w podkładzie To Praan Modlitwa o tym, że płynie w Nas ten sam strumień co w Matce ziemi i on może spowodować w Nas nowe życie... trochę już o tym pisałem więc mam nadzieje, że wiecie o co mi chodzi... zatem przedstawiam Wam Matta:


Pamiętam jak wielkie wrażenie i jak wielki ślad zostawiło na mnie to, co zobaczyłem i co z sobą niesie ten człowiek... do dziś jest to dla mnie ogromnie ważne...
Ta niesamowita radość z życia i ta modlitwa w tle...
Tak myślę, że świat dziś potrzebuje żeby go przytulić... Być może potrzebuje "świrów", którzy powiedzą: ten świat jest piękny pomimo szarości i warto go przytulić

Jest też pewnien utwór, który mnie poruszył ostatnio
jakoś to wszystko mnie poruszyło i wywołało we mnie dotknięcie ważnych rzeczy, które były i są we mnie:


w sumie to chyba nie ma czego dodawać Zostawiam Was z tym wieczornie i refleksyjnie

środa, 9 marca 2011

to co Nowe... wiosna... kwiatki... i wszystko co rozkwita w sercu

Witajcie
Wiosna powoli się rozkręca więc na blogu też nowa piosenka... (człowiek nie czyje jak rymuje :) ) na zmianę szaty nie mam póki co koncepcji i jakoś mi dobrze w tym lesie... a Wam?

Jakoś ostatnie dni kołysałem w sobie te słowa o Nowym, które odmienia życie... i tak staram się w zachwycie patrzeć na świat... na moje serce... Niesamowitą mądrość niesie z sobą życie i Wszechświat... To co nas otacza zdaje się pokazywać z całych sił: Zobacz! Odradzamy się do Nowego... Życie w nas płynie... i w Tobie płynie ten sam Strumień Życia... napełnij się nim po brzegi i żyj pełnią Miłości.

Może czasem trzeba na chwilę "umrzeć", żeby móc się odrodzić pięknie? Chyba tak jest...
i jak przyjmuję do serca ten Strumień Życia to patrzę też na to, co tam się dzieje... Wierzę i wiem, że to taki czas... Trudny, ale i pokazujący na to co najważniejsze i najpiękniejsze. Wiem, że nadchodzi Nowe we wszystkim... i już bardzo na to czekam. Póki co jest we mnie wierność wyborowi i każdego dnia na nowo dokonuję tego jednego jedynego słusznego i z odwagą idę w kolejny dzień walcząc by wygrać...

Czasem z tym czekaniem jest jak w tej bajce, którą możecie przeczytać za chwilkę... to jakieś dla mnie odkrycie niesamowite i bardzo te bajki polubiłem. "Pan Kuleczka" - bajki,w których występują: Kaczka Katastrofa, pies Pypeć, mucha Bzyk-Bzyk i opiekującym się nimi tytułowym Pan Kuleczka :) niosą też coś dla dorosłych :) jak to bajki :)


Tajemnica
"Pies Pypeć miał tajemnicę. Nikomu nie mógł o niej powiedzieć. Ta tajemnica mogła sporo zmienić. Nie tylko w jego życiu, ale także w życiu Pana Kuleczki, kaczki Katastrofy i muszki Bzyk-Bzyk... Tajemnica była okrągła, zimna i niewielka. Nazywała się pięć złotych. Pojawiła się dawno temu - jeszcze jesienią. Raz, kiedy byli wszyscy w sklepie, Pypeć podszedł do pani sprzedawczyni i gdy nikt nie widział, dał jej swoje zbierane od dawna monety. Pani przeliczyła je uważnie, a potem podała mu te właśnie zimne pięć złotych. Bo Pypeć miał plan. Na parapecie w ich mieszkaniu stały skrzynki. Kiedyś coś w nich pewnie rosło, ale już od dawna była w nich tylko ziemia. Gdy wrócili do domu, cichutko otworzył okno i wsunął pięć złotych do skrzynki z ziemią.
Mijały dni... Pypeć często wyglądał przez okno. Liście opadły z drzew, spadł śnieg, potem stopniał, ale potem znów spadł i Pypeć pomyślał, że zima nigdy się nie skończy. Bo Pypeć czekał na wiosnę. Wiosną słońce zacznie przygrzewać, na gołym drzewie za oknem pojawią się plamki liści i zaśpiewają ptaki. Tak powiedział Pan Kuleczka. I jeszcze powiedział, że wiosną wszystko rośnie.
- Ja też urosnę! - zawołała wtedy Katastrofa - Będę wielka jak szafa i wszyscy będą się mnie słuchać!
Pypeć trochę się przestraszył. Ale zaraz powiedział, że jak ona się zrobi jak szafa, to on będzie wielki jak dom, a Bzyk-Bzyk jak piłka plażowa! Pan Kuleczka próbował tłumaczyć, że aż tyle nie urosną, ale oni wcale nie byli tacy pewni. Najważniejsze - tego Pypeć był prawie pewien - że z jego pieniążka wyrośnie dużo nowych, małych, okrągłych i zimnych monet. Kupią za nie w końcu nowy parasol dla Pana Kuleczki, mnóstwo ubranek dla Bzyk-Bzyk i nie wiadomo co jeszcze. Może nawet samochód?
To było dawno. Od tego czasu Katastrofa urosła, ale do szafy na szczęście jeszcze jej sporo brakowało. A nawet do nocnej szafki Pana Kuleczki. Dziś od rana słońce przygrzewało tak mocno, że chyba musiała już być naprawdę wiosna. Pan Kuleczka uśmiechnął się radośnie i otworzył szeroko okno.
- Chodźcie, chodźcie! - zawołał. - Zobaczcie, co nam wyrosło! 
Pypeć popędził, potykając się o własne uszy. Katastrofa i Bzyk-Bzyk za nim. Pypeć wyobrażał sobie, jak się wszyscy zdziwią, skąd się wzięło tyle pieniędzy, a on im będzie tłumaczył, a potem pójdą na zakupy i...
- Ojej, co to? - zapytał zdziwiony.
Zamiast małych zimnych monet ze skrzynek wyrastały jakieś delikatne kolorowe kwiatki.
- To krokusy - wyjaśnił krótko Pan Kuleczka.
- Ale, ale... Skąd...? - zaczął Pypeć. 
- To naprawdę tajemnicza sprawa - powiedział Pan Kuleczka. - Wyobraźcie sobie, że gdy jesienią robiłem tu porządki, znalazłem w skrzynce pięć złotych. Kupiłem za nie cebulek i zasadziłem. Prawda, że pięknie wyrosły?
- Ale... - zaczął znów Pypeć.
- Nie myślałam, że z jednego pieniążka może wyrosnąć tyle radości - przerwała mu zachwycona Katastrofa.
A Pypeć już nic nie
:) 
Czasem to chyba tak właśnie jest, że małe rzeczy mogą dać dużo radości i życzę Wam wieczornie takiej radości 
i słuchania serca

niedziela, 6 marca 2011

wiosenny Strumień Życia

Ostatnie dni minęły pod znakiem przemyśleń... radości ze spotkania... bólu, że jest jak jest... i też bólu fizycznego. Chyba aktywowały mi się wyszomiry (moja nazwa robocza wrzodów), wszak wiosna więc helicobacter szaleje :/

No właśnie co do wiosny... Byłem dziś rano na przecudnym spacerze i pomimo, że nie spotkałem żadych powalających dowodów na wiosnę, to czuję ją każdą komórką ciała...
Wiosna moi drodzy wkracza w nasze życie i nawet jeśli jeszcze czasem powieje zimny wiatr to grzejące mocniej słonko... śpiew ptaków... wyrywające się do świata nowe źdźbła trawy... zapach wiosny są zwiastunem nadchodzącego Nowego nie tylko w przyrodzie... Tak mam, że to również zapowiedź Nowego w życiu i wierzę w to Nowe z całych sił. I tak jak przyroda musi zawalczyć o życie tak czasem trzeba zawalczyć o to co naprawdę w życiu ważne i nadać temu Nowy sens... kształt... jakość... I w całej tej mojej naturze Wojownika jest ogromy zapał i chęć do walki i wygrania i wiem, że dokonam tego. I nie jest ważne to, że czasem pojawia mi się lęk przed tą walką... czasem nawet bardzo dojmujący. Wiem, że to respekt przed "przeciwnikiem", który budzi również uważność na swoje kroki, by nie popełnić błędu... na błędy już mnie nie stać i nie mogę sobie na nie pozwolić. Patrzę uważnie pod nogi i na każdy krok i proszę Boga i Wszechświat żeby wszystko ustawili na swoim miejscu, żebym mógł walczyć i wygrać i wiem, że Anioły stoją w pogotowiu żeby wsierać mnie w tej walce... nie tylko te niebieskie...
Ostatnio rozmawiałem z moim przyszytym bratem A. Czasem żałuję, że nie jest moim rodzonym:) Te nasze rozmowy czasem są o niczym ważnym a czasem mamy taką jak ta... i warto usłyszeć takie słowa, żeby nabrać jeszcze więcej odwagi... "Chłopie zmeiniłeś się bardzo i to dobrze a teraz walcz dalej, bo wiem, że wygrasz..." To prawda. Jeszcze nigdy nie miałem w sobie takiej woli walki i wiary w to, że wszystko jest w zasięgu ręki Więc i ta nadchodząca wiosna jest dla mnie zwiastunem nadchodzącego Nowego.

Trochę mnie stresuje helikobacter i prawdopodobieństwo wyszomirów i jakoś w tym kawałku pojawił mi się też lęk o zdrowie... bezpieczeństwo... Nie tylko tych, których kochamy... ale moje własne, żebym miał dość siły by walczyć. To zatroszczenie się o siebie i bezpieczeństwo.
Jakiś czas temu bardzo mnie poruszył ten filmik i nadal mnie porusza (kiedyś już go wrzucałem):



Dbanie o siebie dla drugiej osoby jest czymś więcej niż troską... To po prostu Miłość.
I nie chodzi tylko o zapinanie pasów w samochodzie... to dbanie o zdrowie... żywienie... wysypianie się Jednym słowem zdrowy tryb życia, żeby mieć co świętować i z kim
żeby poczuć wiosnę... wpuścić ją do siebie przez nos i zaczerpnąć jej siłę do życia pełną piersią...
Ta sama siła która płynie przez świat płynie również w Nas...
Ten sam Strumień Życia, który budzi do życia kwiaty... drzewa... cały świat, płynie również w Nas... płynie w Tobie... przepływa w Twoich żyłach... każdej komórce

Życzę Wam żeby ten strumień dał Wam to co Nowe i dbajcie o siebie

Życie jest piękne

Dobrej nocy