dłuuuugo musieliśmy czekać, ale o to jest: oczekiwana jak świt po ciężkiej nocy... jak zapach i ciepło ciała ukochanej osoby po długiej rozłące... jak pocałunek - pierwszy, czekany, magiczny... Wiosna się rozgościła już nie tylko w sercu, ale też za oknami Wita każdego dnia ciepłym powiewem wiatru pachnącego tym co Nowe i niosące życie... promieniami słońca... radosnymi trelami ptaków... i nawet dzień zdaje się wydłużyć, by dać szansę słońcu obudzić wszystko do życia... Oto po zimie płynie na nowo Strumień Życia w ziemi... kwiatach... drzewach... ptaszkach i zwierzaczkach... i we mnie zaczyna przynosić zew wolności i życia.
Czasem mam taki sen...
Idę razem z Nią ciemną ścieżką przez las Trochę jest niefajnie, bo są połamane drzewa... krzaki z kolcami... tak jakby przeszedł tędy pożar zabijając wszystko i tylko gdzieś słychać pomruki jakiegoś dziwnego zwierza... tajemniczego i niebezpiecznego. Kryjącego coś mrocznego... przygnębiającego jak widok spalonego lasu, w którym nie ma już życia... Ziemia zdaje się jeszcze jęczeć w bólu po straconych dzieciach... szansach...nadziejach...
Pomimo tak strasznego widoku pojawiają się na końcu ścieżki przebłyski życia... Jakby jeszcze przez dym zaczynają się przebijać promienie słońca... zaczynamy iść prędzej... i z powodu nadziei na te promienie słońca, ale i dlatego, że ta "mroczna istota" zdaje się być co raz bliżej drwiąc z naszego lęku... jakby chciała pokazać: po co się spieszycie? tam nic nie ma To tylko głupia nadzieja...
Jakby zaciskała się pętla na naszych szyjach... odbierając oddech... nadzieję... a zaciskając się mocniej sprawia, że zaczynają łzawić oczy przez co trochę słabiej widać to co przed nami... ale wiemy, że musimy iść cały czas na przód. Czujemy się ścigani... Słyszymy drwiący śmiech, że na nic nasze starania, ale ciągle idziemy w stronę promieni...
I nagle dobiegamy na skraj lasu. Nasz prześladowca stając w Świetle ginie...
Promienie słońca zrywają z nas pęta... biegniemy radośnie boso po nieziemsko zielonej trawie mokrej od rosy... polana pełna jest kwiatów... ptaków... wszystko jest dla nas w obfitości... Specjalnie dla nas... pełne życia i piękna... i dom drewniany z gankiem i czekającą tam na nas pyszną lemoniadą i wreszcie wszystko stało się Nowe
i życie zaczęło się w rozkwicie i zachwycie :)
ehhh i aż się nie chce człowiekowi otwierać oczków, żeby wstać...
i chyba na koniec tego wiosennego dnia tego chcę Wam życzyć... Wiosny w życiu... Miłości, która przemienia... Wiary takiej jaką mają kwiatki, które wychodzą do słonka żeby zachwycać świat... Nadziei na wszystko co Nowe w życiu i nic co stare nie musi trwać
i wyjdźcie sobie na polankę i zaczerpnijcie po brzegi w siebie wiosenne powietrze pełne Strumienia Życia :)
I czasem warto pozwolić sobie na odrobinę szaleństwa... pozwolić by nowe źdźbła trawy radośnie smyrały bose stopy... zatrzymać się by powąchać kwiaty... przytulić się do drzewa... poleżeć na polanie i posłuchać bicia serca Matki Ziemi :)
i na koniec wiosenne granie:)
(niestety tylko taką wersję znalazłem)
Czasem mam taki sen...
Idę razem z Nią ciemną ścieżką przez las Trochę jest niefajnie, bo są połamane drzewa... krzaki z kolcami... tak jakby przeszedł tędy pożar zabijając wszystko i tylko gdzieś słychać pomruki jakiegoś dziwnego zwierza... tajemniczego i niebezpiecznego. Kryjącego coś mrocznego... przygnębiającego jak widok spalonego lasu, w którym nie ma już życia... Ziemia zdaje się jeszcze jęczeć w bólu po straconych dzieciach... szansach...nadziejach...
Pomimo tak strasznego widoku pojawiają się na końcu ścieżki przebłyski życia... Jakby jeszcze przez dym zaczynają się przebijać promienie słońca... zaczynamy iść prędzej... i z powodu nadziei na te promienie słońca, ale i dlatego, że ta "mroczna istota" zdaje się być co raz bliżej drwiąc z naszego lęku... jakby chciała pokazać: po co się spieszycie? tam nic nie ma To tylko głupia nadzieja...
Jakby zaciskała się pętla na naszych szyjach... odbierając oddech... nadzieję... a zaciskając się mocniej sprawia, że zaczynają łzawić oczy przez co trochę słabiej widać to co przed nami... ale wiemy, że musimy iść cały czas na przód. Czujemy się ścigani... Słyszymy drwiący śmiech, że na nic nasze starania, ale ciągle idziemy w stronę promieni...
I nagle dobiegamy na skraj lasu. Nasz prześladowca stając w Świetle ginie...
Promienie słońca zrywają z nas pęta... biegniemy radośnie boso po nieziemsko zielonej trawie mokrej od rosy... polana pełna jest kwiatów... ptaków... wszystko jest dla nas w obfitości... Specjalnie dla nas... pełne życia i piękna... i dom drewniany z gankiem i czekającą tam na nas pyszną lemoniadą i wreszcie wszystko stało się Nowe
i życie zaczęło się w rozkwicie i zachwycie :)
ehhh i aż się nie chce człowiekowi otwierać oczków, żeby wstać...
i chyba na koniec tego wiosennego dnia tego chcę Wam życzyć... Wiosny w życiu... Miłości, która przemienia... Wiary takiej jaką mają kwiatki, które wychodzą do słonka żeby zachwycać świat... Nadziei na wszystko co Nowe w życiu i nic co stare nie musi trwać
i wyjdźcie sobie na polankę i zaczerpnijcie po brzegi w siebie wiosenne powietrze pełne Strumienia Życia :)
I czasem warto pozwolić sobie na odrobinę szaleństwa... pozwolić by nowe źdźbła trawy radośnie smyrały bose stopy... zatrzymać się by powąchać kwiaty... przytulić się do drzewa... poleżeć na polanie i posłuchać bicia serca Matki Ziemi :)
i na koniec wiosenne granie:)
(niestety tylko taką wersję znalazłem)
