środa, 9 marca 2011

to co Nowe... wiosna... kwiatki... i wszystko co rozkwita w sercu

Witajcie
Wiosna powoli się rozkręca więc na blogu też nowa piosenka... (człowiek nie czyje jak rymuje :) ) na zmianę szaty nie mam póki co koncepcji i jakoś mi dobrze w tym lesie... a Wam?

Jakoś ostatnie dni kołysałem w sobie te słowa o Nowym, które odmienia życie... i tak staram się w zachwycie patrzeć na świat... na moje serce... Niesamowitą mądrość niesie z sobą życie i Wszechświat... To co nas otacza zdaje się pokazywać z całych sił: Zobacz! Odradzamy się do Nowego... Życie w nas płynie... i w Tobie płynie ten sam Strumień Życia... napełnij się nim po brzegi i żyj pełnią Miłości.

Może czasem trzeba na chwilę "umrzeć", żeby móc się odrodzić pięknie? Chyba tak jest...
i jak przyjmuję do serca ten Strumień Życia to patrzę też na to, co tam się dzieje... Wierzę i wiem, że to taki czas... Trudny, ale i pokazujący na to co najważniejsze i najpiękniejsze. Wiem, że nadchodzi Nowe we wszystkim... i już bardzo na to czekam. Póki co jest we mnie wierność wyborowi i każdego dnia na nowo dokonuję tego jednego jedynego słusznego i z odwagą idę w kolejny dzień walcząc by wygrać...

Czasem z tym czekaniem jest jak w tej bajce, którą możecie przeczytać za chwilkę... to jakieś dla mnie odkrycie niesamowite i bardzo te bajki polubiłem. "Pan Kuleczka" - bajki,w których występują: Kaczka Katastrofa, pies Pypeć, mucha Bzyk-Bzyk i opiekującym się nimi tytułowym Pan Kuleczka :) niosą też coś dla dorosłych :) jak to bajki :)


Tajemnica
"Pies Pypeć miał tajemnicę. Nikomu nie mógł o niej powiedzieć. Ta tajemnica mogła sporo zmienić. Nie tylko w jego życiu, ale także w życiu Pana Kuleczki, kaczki Katastrofy i muszki Bzyk-Bzyk... Tajemnica była okrągła, zimna i niewielka. Nazywała się pięć złotych. Pojawiła się dawno temu - jeszcze jesienią. Raz, kiedy byli wszyscy w sklepie, Pypeć podszedł do pani sprzedawczyni i gdy nikt nie widział, dał jej swoje zbierane od dawna monety. Pani przeliczyła je uważnie, a potem podała mu te właśnie zimne pięć złotych. Bo Pypeć miał plan. Na parapecie w ich mieszkaniu stały skrzynki. Kiedyś coś w nich pewnie rosło, ale już od dawna była w nich tylko ziemia. Gdy wrócili do domu, cichutko otworzył okno i wsunął pięć złotych do skrzynki z ziemią.
Mijały dni... Pypeć często wyglądał przez okno. Liście opadły z drzew, spadł śnieg, potem stopniał, ale potem znów spadł i Pypeć pomyślał, że zima nigdy się nie skończy. Bo Pypeć czekał na wiosnę. Wiosną słońce zacznie przygrzewać, na gołym drzewie za oknem pojawią się plamki liści i zaśpiewają ptaki. Tak powiedział Pan Kuleczka. I jeszcze powiedział, że wiosną wszystko rośnie.
- Ja też urosnę! - zawołała wtedy Katastrofa - Będę wielka jak szafa i wszyscy będą się mnie słuchać!
Pypeć trochę się przestraszył. Ale zaraz powiedział, że jak ona się zrobi jak szafa, to on będzie wielki jak dom, a Bzyk-Bzyk jak piłka plażowa! Pan Kuleczka próbował tłumaczyć, że aż tyle nie urosną, ale oni wcale nie byli tacy pewni. Najważniejsze - tego Pypeć był prawie pewien - że z jego pieniążka wyrośnie dużo nowych, małych, okrągłych i zimnych monet. Kupią za nie w końcu nowy parasol dla Pana Kuleczki, mnóstwo ubranek dla Bzyk-Bzyk i nie wiadomo co jeszcze. Może nawet samochód?
To było dawno. Od tego czasu Katastrofa urosła, ale do szafy na szczęście jeszcze jej sporo brakowało. A nawet do nocnej szafki Pana Kuleczki. Dziś od rana słońce przygrzewało tak mocno, że chyba musiała już być naprawdę wiosna. Pan Kuleczka uśmiechnął się radośnie i otworzył szeroko okno.
- Chodźcie, chodźcie! - zawołał. - Zobaczcie, co nam wyrosło! 
Pypeć popędził, potykając się o własne uszy. Katastrofa i Bzyk-Bzyk za nim. Pypeć wyobrażał sobie, jak się wszyscy zdziwią, skąd się wzięło tyle pieniędzy, a on im będzie tłumaczył, a potem pójdą na zakupy i...
- Ojej, co to? - zapytał zdziwiony.
Zamiast małych zimnych monet ze skrzynek wyrastały jakieś delikatne kolorowe kwiatki.
- To krokusy - wyjaśnił krótko Pan Kuleczka.
- Ale, ale... Skąd...? - zaczął Pypeć. 
- To naprawdę tajemnicza sprawa - powiedział Pan Kuleczka. - Wyobraźcie sobie, że gdy jesienią robiłem tu porządki, znalazłem w skrzynce pięć złotych. Kupiłem za nie cebulek i zasadziłem. Prawda, że pięknie wyrosły?
- Ale... - zaczął znów Pypeć.
- Nie myślałam, że z jednego pieniążka może wyrosnąć tyle radości - przerwała mu zachwycona Katastrofa.
A Pypeć już nic nie
:) 
Czasem to chyba tak właśnie jest, że małe rzeczy mogą dać dużo radości i życzę Wam wieczornie takiej radości 
i słuchania serca

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz